niedziela, 7 czerwca 2020

BONUSBONUSBONUS

BONUS BONUS BONUS BONUS BONUS BONUS BONUS BONUS


To był deszczowy dzień, jakich wiele ostatnio. Wracałam z pracy zmęczona życiem i kolejnymi problemami, które zamiast znikać, wciąż się nagromadzają. Marzyłam tylko o odgrzanych resztkach z obiadu i ciepłej kąpieli. O niczym więcej. I będąc już tak blisko tego, będąc już niemal pod wejściem do bloku, stanęłam jak wryta. W mojej głowie usłyszałam głos. Na początku go zignorowałam, myśląc, że to jakieś moje urojenie spowodowane zmęczeniem. Głos ten jednak nie chciał mnie opuścić. Musiałam trochę się skupić, by dotarł do mnie sens słów...

A później zrozumiałam.

To była Tośka i jej ciężkie westchnienie. Pełne irytacji, bólu i... rezygnacji? Jak nie jej. Stałam tak więc w tym deszczu i słuchałam jej zmęczonego głosu, który opowiadał mi kolejną historię. Nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Nie mogłam zrozumieć, dopóki nie wysłuchałam jej do końca. Naprawdę nieźle wtedy zmokłam, ale nie mogłam zostawić jej samej w tym momencie. Ich samych. Musiałam wysłuchać ciąg dalszy tej historii.

A teraz muszę przekazać ją Wam, nawet jeśli się Wam to nie spodoba. Śledziliście ich losy przez długi czas, powinniście więc wiedzieć, jak się skończyły. Bo życie to nie bajka, trzeba w końcu postawić sprawę jasno. Nic nie kończy się słowami i żyli długo i szczęśliwie. Może słowa te zbyt wiele nie wyjaśniają, mimo to uspokajają czytelnika, że wszystko jest dobrze u tych, z którymi się zżyliśmy i którym kibicowaliśmy przez kolejne rozdziały. Ta historia skończyła się pięknie, ale słów tych tu nie znaleźliście. Może dlatego, że podświadomie wiedziałam, że życie to nie bajka? Że lepiej nie karmić Was frazesami, nawet jeśli wszystko na to wskazywało?

Po niemal sześciu latach od zakończenia tego opowiadania, przedstawiam Wam jego kontynuację. I od razu lojalnie ostrzegam, że czytacie to na własną odpowiedzialność (wiecie, żeby potem nie było do mnie pretensji, że ja nie wiedziałem i nie chciałem tego wiedzieć!).

*kliknij tutaj jeśli nadal chcesz dowiedzieć się więcej*


Zapraszam wszystkich serdecznie! Miło mi będzie, jeśli dacie znać pod rozdziałem, że po tylu latach wciąż tu zaglądacie :) A kto nie chce czytać lub nie zna początku tej historii, zawsze może wrócić do staroci, do czego również zachęcam. Do przeczytania kiedyś!


<a tutaj powrót do spisu treści całego opowiadania>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz